Terapia małżeńska po rzymsku

Apud maiores, u przodków, wszystko było lepsze. Kobiety nie piły, panowała skromność, a i małżeństwa się tak łatwo nie rozpadały. Tak przynajmniej twierdził Valerius Maximus. Czy to znaczy, że małżonkoiwe się nie kłócili? Bynajmniej. 

Val. Max. 2,1,6: Kiedy między mężem a żoną zdarzyła się jakaś kłótnia, szli do kaplicy bogini Viriplaca, która jest na Palatynie, i, porozmawiawszy tam ze sobą o tym, czego chcieli, porzuciwszy spory, wracali pogodzeni

A zatem wszelkie różnice zdań wystarczyło omówić w towarzystwie bogini. Viriplaca to „Ta, która uspokaja mężów” i był to przydomek Junony, żony Jowisza. Festus (92 L.) napisał, że w Rzymie była uliczka zwana vicus Iugarius, bo znajdowała się na niej kaplica Junony łączącej małżeństwa. Zapewne miał na myśli ten sam przybytek, o którym wspomniał Valerius Maximus. 

 Wygląda na to, że bogini miała jakieś zdolności psychoterapeutyczne… Cóż, do Jowisza faktycznie trzeba było świętej cierpliwości. Najwyraźniej Junona była skłonna się tymi umiejętnościami dzielić. 

Ożenić się, żeby się rozwieść, czyli łowca posagu

Valerius Maximus (8,2,3) opisał bardzo ciekawą historię z rozwodem w tle, w której w roli sędziego w sporze między byłymi małżonkami występuje sam Mariusz, wielki wódz, autor słynnej reformy armii rzymskiej. 

Otóż niejaki C. Titinius Minturnensis celowo pojął za żonę Fannię, znaną z nieobyczajności, aby, rozwiódłszy się pod tym pretekstem, zatrzymać jej posag. 

Prawo rzymskie przewidywało, że po rozwiązaniu małżeństwa posag powinien zostać zwrócony osobie, która go ustanowiła. Pod koniec republiki można było skorzystać w tym celu z actio rei uxoriae. Mąż miał jednak prawo zatrzymania (ius retentionis) części posagu w przypadku, gdy z małżeństwa były dzieci (propter liberos), które przecież pozostawały pod jego władzą, a także wówczas, gdy do zerwania małżeństwa doszło z winy żony (propter mores mulieris). 

Titinius powołał się właśnie na ten drugi przypadek. Po zawarciu małżeństwa poczekał na jakąś spektakularną sytuację, dzięki której miałby dowód na nieobyczajność żony, zapewne cudzołóstwo, po czym ją odprawił, dokonując repudium.

Kiedy kobieta wniosła skargę o zwrot posagu, mąż powołał się na jej nieprzyzwoite zachowanie. Mariusz jednak uznał, że działanie Titiniusa było wyrachowane i, owszem, odebrał kobiecie część posagu, ale była to zawrotna suma jednego sesterca. Resztę niepyszny były mąż musiał zwrócić. 

Chciał obejść ustawę. Obszedł się smakiem…