Kara i zemsta

Zadaniem cenzorów było czuwanie nad przestrzeganiem obyczajów przodków (mores maiorum), czyli piecza nad szeroko pojętą moralnością. Nałożona przez tych urzędników nota cenzorska skutkowała utratą dobrego imienia, a dla senatora oznaczała usunięcie z senatu. Na dodatek jeszcze od zgodnej decyzji cenzorów nie można się było odwołać. Tylko jeden z nich mógł zablokować działania drugiego: jeśli zatem jeden cenzor stosował notę, drugi mógł do tego nie dopuścić. Gdyby jednak byli jednomyślni – przepadło. 

Nic więc dziwnego, że wielu miało im za złe surowe decyzje. Coż jednak można było zrobić? Przyjąć notę z pokorą? Zacisnąć zęby i od zera zacząć karierę polityczną? Reakcje bywały różne. Niektórym jednak udawało się znaleźć sposób na słodką zemstę. Jaki? Zostawali trybunami plebejskimi.

Pora zatem na mrożącą krew w żyłach historię cenzora Quintusa Metellusa i trybuna plebejskiego Atiniusa Labeona. 

Pliniusz Starszy, Historia naturalna 7,143-144: Metellus, będąc w kwiecie swojej godności, przez C. Atiniusa Labeona o  przydomku Macerio – trybuna plebejskiego, którego jako cenzor usunął z senatu – kiedy wracał w południe przez puste forum i Kapitol, został porwany do Skały Tarpejskiej, z której ten chciał go zrzucić. Zbiegł się cały tłum tych, którzy nazywali go ojcem, (…) ale nie można było odeprzeć ataku ze względu na nietykalność trybuńską. (…) Znaleziono jednak trybuna, który [zgodził się] sprzeciwić [koledze] i [Metellus] został odwołany z samego progu śmierci. 

Zawzięty ten trybun! Wyczekał na moment, kiedy było mało prawdopodobne, że ktoś udzieli Metellusowi pomocy i – na Skałę Tarpejską…

skała tarpejska

Cenzor miał jednak liczne potomstwo: czterech synów, którzy już osiągnęli znaczne godności. Wprawdzie Atinius był nietykalny osobiście, więc nie dało się go fizycznie powstrzymać, ale przynajmniej miał kto poszukać innego trybuna, gotowego zastosować sprzeciw (intercessio). 

Historia jak z pierwszych stron gazet. 

Huraoptymizm, czyli o ustawach doskonałych

Polskie podręczniki do prawoznawstwa to najbardziej optymistyczne książki prawnicze na świecie. Z większości z nich wynika, że istnieje doskonałe prawo i doskonałe ustawy. Ba – jest nawet prawo bardziej niż doskonałe! I – dla ułatwienia – nie chodzi o prawo Boże. W ten huraoptymistyczny nastrój wprowadza autorów (i czytelników) łaciński termin lex perfecta. Warto poświęcić mu trochę miejsca i, przy okazji, delikatnie spuścić powietrze z tego balonu szczęścia. Bo pęknie…

Już Rzymianie dzielili normy prawne ze względu na zawartą w nich sankcję na leges perfectae, minus quam perfectae oraz imperfectae, a także – wyodrębnione prawdopodobnie później – leges plus quam perfectae. Dotyczący tego zagadnienia tekst prawniczy zachował się jedynie fragmentaryczniew poklasycznym wyciągu z dzieł Ulpiana (Ulp. pr. 1-2).

Lex perfecta to przepis zawierający sankcję nieważności dokonanej wbrew niemu czynności prawnej, lex minus quam perfecta uznaje taką czynność prawną za ważną, przewidując jednakże sankcję represyjną, lex imperfecta nie przewiduje ani nieważności ani kary za dokonanie sprzecznej z nią czynności prawnej, a lex plus quam perfecta zawiera obydwa typy sankcji: nieważności i represyjną.

Po pierwsze zatem lex to nie prawo, a ustawa, a jeszcze lepiej – przepis prawa. Po drugie: perfecta w tym kontekście nie można tłumaczyć jako „doskonała”. Termin perfectus stanowi participium perfecti activi od czasownika perficere, który oznacza „ukończyć”, „zakończyć”, „dokonać”, a dopiero w dalszej kolejności także „udoskonalić”. Perfectus to zatem „ukończony”, „dokonany”, „ dopełniony”. Dlaczego lex jest perfecta? Ponieważ nie da się skutecznie dokonać czynności prawnej z nią sprzecznej: będzie ona nieważna ipso iure. W tym sensie zatem ustawodawca doprowadził swoje zamierzenie do końca, w pełni zabezpieczając stojącą u podstaw danej regulacji prawnej ratioPozostałe terminy utworzono przez analogię.

Trzeba zatem zejść na ziemię. Sankcja to jeszcze nie wszystko. Nie ma ustaw doskonałych.