Ulżyć koniowi

Ekwici, czyli jeźdźcy, tworzyli w Rzymie osiemnaście elitarnych centurii wojskowych. Konie otrzymywali od państwa. Na utrzymanie zwierząt łożyły natomiast kobiety niezamężne (rozwódki i wdowy), obarczone corocznym podatkiem.

Altes Museum_45

Listy ekwitów sporządzali cenzorzy w czasie recognitio equitum. Na wezwanie woźnego każdy jeździec musiał się stawić przed urzędnikami, prowadząc konia.

Gell. 4,20,11: Cenzorzy Publius Scipio Nasica i Marcus Popilius, kiedy przeprowadzali spis ekwitów, zobaczyli zbyt chudego i źle zadbanego konia, ale jego jeźdźca bardzo pulchnego i w dobrej formie i powiedzieli: „Dlaczego jest tak, że ty jesteś bardziej zadbany niż twój koń?” „Ponieważ” rzekł „ja się troszczę o siebie, a o konia – Statius, niewolnik do niczego”. Odpowiedź wydała się mało uniżona i został on przeniesiony do grona aerarii, jak to jest w zwyczaju.

Obowiązkiem ekwity była troska o zwierzę. Za zaniedbanie mógł być ukarany notą cenzorską. W przytoczonym przypadku jej skutkiem było nie tylko usunięcie z centurii jazdy, ale i przeniesienie do aerarii, czyli do grona osób płacących podatek pogłówny.

Gell. 6,22: Zbyt grubym i otyłym osobom cenzorzy odbierali zwykle konia, uznając, że nie nadają się oni do wykonywania obowiązków ekwity przy takiej wadze ciała. Nie była to jednak kara, jak sądzą niektórzy, lecz odjęcie obowiązku bez utraty dobrego imienia.

Cenzorzy najwyraźniej mieli na względzie dobro koni. A na serio – ekwici mieli być elitą, także militarną. Jeździec, który nie był sprawny fizycznie musiał być pozbawiony tego zaszczytu.

Można chyba powiedzieć, że cenzorzy to pierwsi obrońcy praw zwierząt…