Gdzie kupić szpiega?

Czy Rzymianie znali detektywów? Na pewno nie było u nich takiego zawodu. Wszelkiej maści szpiedzy, donosiciele i informatorzy kręcili się jednak tu i tam, zdobywając informacje. Bardzo często za szpiegów służyli niewolnicy, których właściciele posyłali na zwiady w różnych sytuacjach. Niewolnik nie był dla nikogo osoba podejrzaną. Nikt go nie znał, a poza tym nie rzucał się w oczy. Na dodatek był zawsze pod ręką i nie trzeba go było specjalnie wynajmować. W jednej z komedii Plauta niewolnik Strobilus opisuje swoje zadania.

Plaut, Aulularia 605-607: On przysłał mnie tu na przeszpiegi, aby być świadkiem tego, co się tu zdarzy. Teraz, nie będąc podejrzanym, usiądę w tym świętym miejscu; będę patrzył, co robią, gdzie tylko będę mógł.

Nierzucanie się niewolników w oczy było zresztą dość skutecznie wykorzystywane. Szpiega wysyłanego do obozu nieprzyjaciela przebierano za niewolnika i tym sposobem nie budził on podejrzeń staży.

Frontinus, Strategmata 1,2,1. Scypion Afrykański, kiedy tylko nadarzyła się ku temu okazja wysłania poselstwa do Syfaksy, razem z Leliuszem kazał iść najlepszym trybunom i centurionom w roli niewolników i polecił im przyjrzenie się siłom króla. Oni bez ograniczeń mogli ustalić położenie obozów.

Tak czy siak dobry niewolnik mógł się przydać do zadań wywiadowczych. Tylko gdzie takich sprzedają? I za ile?

Mater semper certa est…

O ile tożsamość matki dziecka zwykle ustalić było łatwo (chociaż w świecie współczesnym i ta kwestia może rodzić wątpliwości), problematyczną od wieków kwestię stanowiło ojcostwo. Rzymianie poradzili sobie z tym, przyjmując fikcję prawną, która za ojca dziecka uznać kazała męża matki: pater est is, quem nuptiae demonstrant. Domniemanie to i w starożytności, i w prawie współczesnym zalicza się do praesumptiones iuris tantum, czyli domniemań wzruszalnych.

D. 1,6,6 (Ulpian w księdze dziewiątej Komentarza do Sabinusa): Synem określamy tego, który rodzi się z męża i żony. Ale – jeśli przyjmiemy, że męża nie było na przykład przez dziesięć lat, a kiedy wrócił, zastał w domu roczniaka – powinniśmy uznać opinię Iuliana, że nie jest on synem męża. Iulianus powiada jednak, że nie należy przyznać racji temu, kto, stale współżyjąc ze swoja żoną, nie chce uznać syna, jakby nie był on jego. Mnie natomiast wydaje się, co przyjmuje także Scaevola, że – jeśli wiadomo, iż mąż nie współżył z żoną z powodu choroby lub innej przyczyny, albo też pater familias cierpiał na taką przypadłość, iż nie mógł płodzić – ten, który urodził się w domu, nie jest synem, byleby tylko wiedzieli o tym sąsiedzi.

Według Ulpiana przeciwdowód mogła stanowić długa nieobecność męża lub jego bezpłodność. Małżonek mógł się też powołać na to, że z jakiegoś powodu z żoną przez długi czas nie współżył. Powinien jednak być w stanie jakoś to wykazać, na przykład przedstawiając zeznania świadków. Trzeba przyjąć, że istnienie trwałego pożycia między małżonkami w zasadzie uniemożliwiało obalenie domniemania ojcostwa, chyba że mąż wykazałby cudzołóstwo żony.

Philogelos 98: Napotkany znajomy mówi do mędrka: Cieszę się wraz z tobą, że urodził ci się syn.  Na to mędrek: To wy, przyjaciele, to sprawiliście.

Najwyraźniej dla niektórych domniemania były mało istotne…