(Nie) każdy może zostać senatorem

Wiele decyzji Cezara uznawano za kontrowersyjne. Co najmniej… Dlatego został zamordowany: posunął się odrobinę za daleko.

Za złe poczytywano mu na przykład dopuszczenie elit galijskich nie tylko do nabycia rzymskiego obywatelstwa, ale nawet do piastowania godności senatora. Tego nobilowie nie byli w stanie przełknąć. Nastroje społeczne były zdecydowanie wrogie. Sprzeciw manifestowano na różne sposoby. Wywieszono na przykład parodię edyktu:

Swetoniusz, Boski Juliusz 80,2: „Niech nikt nie pokazuje nowemu senatorowi drogi do kurii”.

Nowi senatorowie nie znali topografii Rzymu i jakiś dowcipniś uznał, że nie trafią do kurii senackiej, jeśli nikt im nie wskaże drogi. Do tego jeszcze na ulicach śpiewano:

Swetoniusz, Boski Juliusz 80,2: „

Galów wiódł Cezar w triumfie, on też w senatu progi.

Galowie porzucili spodnie, bramowane założyli togi.

Cezarowi wytykano, że do zaszczytów dopuścił przedstawicieli ludów podbitych, których wcześniej prezentował podczas procesji triumfalnej jako pokonanych barbarzyńców. I te spodnie – okropność… Zdecyduj się, Juliuszu!

Senat w więzieniu

Rzymscy senatorowie stanowili elitę polityczną republiki. Senat był jednak organem mocno zhierarchizowanym. Miejsce w tej hierarchii zależało od tego, jaki urząd się wcześniej sprawowało. Wyróżniano więc byłych konsulów (viri consulares), byłych pretorów (viri praetorii) itd. 

Prowadzący obrady powinien udzielać głosu senatorom według ich rangi, od konsularów poczynając. Bardzo często jako pierwszy wypowiadał się princeps senatus, czyli, ten którego cenzorzy umieścili na czele listy (por. Gell. 4,10,2). 

Dopuszczony do głosu senator miał prawo mówić tak długo, jak zechciał, nie będąc przy tym związany tematem obrad. Sęk w tym, że uchwała (senatusconsultum) musiała zostać podjęta pomiędzy wschodem a zachodem słońca. Czuwanie nad przestrzeganiem tej zasady powierzono cenzorom, którzy mogli ukarać notą odpowiedzialnego za jej złamanie (Gell. 14,7,8). Taki stan rzeczy sprzyjał obstrukcji. 

Aulus Gellius, Noce attyckie 4,10: W tejże księdze Capitona to także jest napisane: „Konsul C. Cezar” rzekł „zapytał o zdanie M. Katona. Kato nie chciał, by sprawa, która była dyskutowana, została załatwiona, ponieważ nie wydawała mu się korzystna dla państwa. Z tego powodu uciekł się do długiej przemowy i zużywał dzień, przemawiając. Senator miał bowiem prawo, kiedy zapytany wyrażał swoje zdanie, mówić wcześniej o czymkolwiek chciał i jak długo chciał. Cezar wezwał woźnego i, skoro [Kato] nie kończył, nakazał pochwycić mówiącego i zaprowadzić do więzienia. Cały senat wstał i podążył za Katonem do więzienia. Wówczas Cezar dał za wygraną i kazał wypuścić Katona

Zirytowany Cezar był najwyraźniej mało charyzmatyczny. A za Katonem senat poszedł nawet do więzienia. Cóż, może to było bardziej ekscytujące niż słuchanie jego mowy… 

 

Homo togatus

Rzymianie byli dziwnym narodem. Mieli młode, początkowo zaściankowe w zasadzie państwo, ale stać ich było na nieprawdopodobną wręcz arogancję. Patrzyli z wyższością na starsze o tysiąclecia potęgi Wschodu, z dystansem traktowali obce obyczaje i kulty.

W oczach ludów zamieszkujących basen Morza Śródziemnego Rzymian wyróżniały przede wszystkim ich togi, strój obcy i dziwny, którym często budzili popłoch, a przynajmniej respekt. Republika rzymska, za której symbol uznać można właśnie togę, stanowiła swoisty fenomen w świecie starożytnym. Mimo skromnych początków, zakres ekspansji  rzymskiej nie miał sobie równych. Za przykład ilustrujący to zjawisko posłużyć może epizod ze 168 roku p.n.e., którego bohaterem był C. Popillius Laenas wysłany do Egiptu jako legat z ramienia senatu.  Powodem jego misji był najazd Antiocha IV Epifanesa, władcy imperium Seleucydów, na królestwo Ptolemeuszy.

 Otóż Popillius, spotkawszy Antiocha, nie przyjął wyciągniętej przez niego ręki, ale podał mu tabliczki z uchwałą senatu nakazującą jego armii wycofanie się z Egiptu. Kiedy król wyraził wolę skonsultowania się z przyjaciółmi, Popillius wyrysował na ziemi wokół Antiocha koło i powiedział, że będzie mógł je opuścić dopiero, kiedy poda swoją odpowiedź dla senatu. Dopiero gdy Antioch oświadczył, że się wycofa z Egiptu, Popillius uścisnął jego dłoń jako sprzymierzeńca  ludu rzymskiego. Według Waleriusza Maksimusa (6,4,3) legat uosabiał w tym przypadku samą kurię senatu.  Był dostojny, stanowczy i – mimo że rozmawiał z królem – postawił siebie w pozycji suwerena nie znoszącego sprzeciwu. 

W tym świetle zrozumiała staje się wypowiedź Polibiusza o poglądach cudzoziemców na rzymski senat. 

Polibiusz, Historia  6,13: „Także, jeżeli do kogoś poza Italią należy wysłać poselstwo bądź w celu załagodzenia sporów, bądź z upomnieniem, bądź nawet z rozkazem, bądź dla przyjęcia ludu w poddaństwo, bądź wre­szcie dla wypowiedzenia wojny – tenże senat ma o to staranie. Również jak należy się w każdym wypadku wobec przybyłych do Rzymu poselstw zachować i jaką im dać odpowiedź – wszystkim tym kieruje senat. Lud zaś w tych sprawach w ogóle nie ma żadnego udziału. Stąd znów obcemu, który przybędzie do Rzymu podczas nieobecności konsulów, ustrój może się wydać całkiem arystokratyczny. A przekonanie to żywi też wielu Greków oraz królów, ponieważ niemal wszystkie ich sprawy rozstrzyga senat”.

Czyli toga – niepraktyczna, nie do założenia bez pomocy wykwalifikowanego niewolnika, ale i nieodzowna. Toga – to Rzym.